Blog > Komentarze do wpisu

z cyklu "redaktor Mann i ɺedaktoɺ Gacek": "Piosenki o gorącu"

Zestaw piosenek o gorącu i upałach, w sam raz na nasze upalne lato, rozpocznę od utworu "The Water Carrier" Iana Andersona z płyty "The Secret Language of Birds". Wybór był oczywisty, bo trudno mi wyobrazić sobie bardziej upalny utwór niż ten. Po części spowodowane jest to być może tym, że intensywnie słuchałem tej płyty w czasie upalnych wakacji w Chorwacji przeszło tuzin lat temu, ale też i sam tekst utworu, opowiadający o tym, jak ważne jest nawadniać się podczas upałów, jak i melodia i instrumentarium, oparte o arabskie wzorce potęgują to moje wrażenie. 

Pozostając w zasięgu twórczości Iana Andersona, tym razem występującego jednak jako Jethro Tull. zaprezentować chciałem utwór "Budapest", z powtarzającą się frazą "hot night in Budapest". Budapeszt leży bez wątpienia na południe od nas, nic więc dziwnego, że jest tam upalnie nie tylko w dzień, ale też i w nocy, zwłaszcza jeżeli powodem ostatnich upałów były wiatry z południa. Utwór ten jest jednym z mych ulubionych ze składanki Jethro Tull, której słuchałem intensywnie jakiś mendel lat temu, więc pozwolę go sobie zaprezentować ponownie

Para prowadzących pozwoliła sobie połączyć wątek gorąca z wątkiem ognia, logicznie argumentując, że ogień jest gorący. Pozwolę sobie podążyć tym tropem i stąd obecność tu utworu "Set The World on Fire" kapeli Annihilator. Kawałek ten znalazł się na wydanej przeszło dwie dekady temu ich płycie o tym samym tytule, którą niedługo później kupiłem i przez kilka tygodni intensywnie słuchałem. Tu piosenka ta pasuje o tyle, że bez wątpliwości w świecie, pod który wokaliście udało się podłożyć ogień, musi być nad wyraz gorąco.

Korzystając z tego przyrównania, mógłbym tu umieścić choćby powszechnie "Set The Fire to the Rain" w wykonaniu Adele, ale słyszałem już ten utwór tyle razy, że wręcz mdli mnie na myśl o jego jeszcze jednym odsłuchaniu. W klimatach cięższych brzmień z samej MetallicI można by tu wpleść "Jump in the Fire" i "fight Fire with Fire". "In the summertime" Mungo Jerry już był, jak i pewnie innych pasujących tu utworów. Mógłbym jeszcze długo tak deliberować o utworach, które mógłbym tu dobrać, ale Bon Scott już śpiewa "Get it hot!". Może niekoniecznie odwołuje się ta fraza do pogody, ale sądzę, że podmiotowi lirycznemu jego gorąco nawet, gdy termometry wskazują mniej niż obecnie.

A skoro niekoniecznie pogoda musi być upalna. by było gorąco, to może w dywagacjach podążyć w stronę innych obiektów, które mogą być gorące? Przymiotnik ten w języku angielskim oznacza nie tylko temperaturę, ale też odnosi się do atrakcyjności seksualnej ("Damn! This chick is hot!" to fraza nie wyrażająca, wbrew pozorom, zdenerwowania farmera z powodu gorączki kurczaka). Na język polski usiłował ją spolszczyć mnóstwo lat temu niejaki Norbi w utworze, o którego istnieniu przypomniała mi Nieuczesana:

Skoro już pogrążyłem się w temat - jest pewien zbiór teledysków, które zdarzało mi się kilka-kilkanaście lat temu oglądać z wyłączoną fonią. Bez wyjątku zawierały one kobiety, które są, jak to ujął Norbi, gorące. Teledyski te przynależały prawdopodobnie do przedstawicielek (i przedstawicieli, którzy miast siebie, woleli prezentować na ekranie swe przyjaciółki) wielu różnych nurtów muzycznych, nie mnie jednak o tym wyrokować, bo nie usłyszałem ni nuty z tych piosenek (podobnie mogę rzec, że wiem, jak wygląda(ła) Doda, bo widziałem kilka jej wideoklipów, ale nie mam pojęcia jak śpiewa). Jednym z takich utworów było "Long hot summer" girlsbandu Girls Aloud. Jak wnioskuje z tytułu, utwór jest jak najbardziej na temat. Wizja w teledysku utrzymuje mnie w tym przekonaniu. O tekście nie mogę niestety nic powiedzieć, nie słyszałem go ani słowa. I just sat and enjoyed the views.

A gdy "40 w cieniu, język do pasa", jak to było w ostatnich dniach, nie ma jak to saturator. Utwór o tym archaicznym dziś urządzeniu wykonywały Wały Jagiellońskiego. Poznałem ów "Okolicznościowo-Rozrywkowy Syndykat" w okolicy roku 90-tego, z kaset VHS, na której nagrany był ich koncert. Pełen był on szlagierów i konferansjerki Andrzeja Poniedzielskiego, wówczas jeszcze dość młodo wyglądającego. "Saturatora" na tym koncercie nie było, ale wyczulony na styl Wałów dość szybko wyłapałem go w radiu w następne lato. Ech, a dziś zamiast wody z saturatora pozostaje nam jedynie butelkowana woda ze sklepu. I komu to przeszkadzało, panie?

wtorek, 05 sierpnia 2014, nieuczesany23
Tagi: Mann&Gacek

Polecane wpisy

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA