Blog > Komentarze do wpisu

z cyklu "redaktor Mann i ɺedaktoɺ Gacek": "Gender"

Długo się zastanawiałem nad listą utworów w modnym ostatnio temacie "dżenderu". Przez chwilę sądziłem, że może temat ten poruszył Micheal Jackson w swym utworze "Black Or White" (z udziałem młodego polsatowskiego Kevina) skoro robiące dwie dekady temu nie lada wrażenie CGI na koniec teledysku ukazywało zmieniające się twarze mężczyzn i kobiet śpiewających refren. Dokładniejsze przestudiowanie tekstu uświadomiło mi, że tekst tak bardzo wypełniony jest ideą równości ras, że na równość płci miejsca już nie starczyło. Potem przypomniało mi się "I Want To Break Free" Queen i Freddie Mercury w roli desperate housewife, które jednak w warstwie tekstu też tematu nie porusza.

I wtedy stwierdziłem, że nic nie będzie lepiej pasowało o odcinku o gender, "tożsamości płciowej – sumy cech osobowości, zachowań, stereotypów i ról płciowych przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji" [cytat za Wikipedią], jak przykłady powyższego płciowego przypisania przełamania.

Na zespół Dehydated natrafiłem w sieci przypadkiem, szukając tej właśnie frazy. Ujrzałem powyższy teledysk i się zdumiałem, że kobieta może tak uroczo growlować. Przez chwilę aż upewniałem się, czy to faktycznie aby kobieta (na teledysku pełnym headbangujących długowłosych postaci ustalenie płci może być trudne na pierwszy rzut oka), ale owszem, to kobieta, Irina Sidenko. Jej to właśnie głos, godny Behemota na kacu, uświadomił mi, że growl niekoniecznie musi być domeną mężczyzn.

O polskim sopraniście, Dariusz Pawłowskim, przeczytałem w dodatku do "Gazety Wyborczej" gdzieś z półtorej dekady temu. Był tam o nim dość obszerny artykuł, opisujący specyfikę specjalizacji, problemy z repertuarem i notoryczne pytania od widowni, czy z takim głosem aby nie jest kastratem. Otóż nie jest (a przynajmniej wtedy nie był), a sopran wydobywający się z ust brodatego mężczyzny, jak przedstawia go powyższa okładka płyty, musi być dla niezorientowanego słuchacza równie nie na miejscu co charkot Iriny Sidenko. A to przecież tylko uprzedzenie, wynikające z konserwatywnego podejścia do "sposobu zachowania, oczekiwanych funkcji w ramach społeczeństwa" [cytat za Wikipedią]. Jak widać, a raczej słychać, w przypadku muzyki spokojnie można wyjść ze swej, opisanej przez stereotypy płciowe, roli i nadal odnieść sukces, brzmiąc fascynująco dla słuchacza. Nie wydaje mi się, by tyczyła się ta prawidłowość tylko muzyki.

wtorek, 25 lutego 2014, nieuczesany23
Tagi: Mann&Gacek

Polecane wpisy

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA